Ach, co to był za ślub. Wyobraźcie sobie stary dworzec kolejowy przerobiony na restaurację z epoki cara Mikołaja, pokoje gościnne w wiekowej wieży ciśnień, dzik pieczony na rożnie ustawionym na torach, muzyczne trio akordeonowo-smyczkowe i do tego wszystkiego spontaniczna i "szalona" młoda para - Bogusia i Michał. Jakże żałuję, ze nie mogłem zostać na noc. Mam nadzieję, że zdjęcia choć częściowo oddadzą Wam klimat tamtej uroczej soboty.
poniedziałek, 5 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











