Ach, co to był za ślub. Wyobraźcie sobie stary dworzec kolejowy przerobiony na restaurację z epoki cara Mikołaja, pokoje gościnne w wiekowej wieży ciśnień, dzik pieczony na rożnie ustawionym na torach, muzyczne trio akordeonowo-smyczkowe i do tego wszystkiego spontaniczna i "szalona" młoda para - Bogusia i Michał. Jakże żałuję, ze nie mogłem zostać na noc. Mam nadzieję, że zdjęcia choć częściowo oddadzą Wam klimat tamtej uroczej soboty.
poniedziałek, 5 października 2009
sobota, 3 października 2009
Black Białostocka
Zdjęcia ze ślubu z Czarnej Białostockiej nie mogą być w innej tonacji niż B&W nieprawdaż? Co prawda Para Młodych była mocno kolorowa charekterologicznie, ale dla nas fotografujących, im więcej nieoczekiwanych zdarzeń i zachowań - tym lepiej. Bardzo miło współpracowało mi się z Wami - Aniu i Karolu. Mam nadzieję, że Wam również. Aha! Do końca życia nie zapomnę miny księdza dobrodzieja, jak zobaczył Karolu Twoją fryzurę. Dobre, dobre...
Aniu i Karolu trzymajcie się w tych obcych krajach. Dajcie znać o chrzcinach :)
środa, 16 września 2009
Zjawiskowość
Nie ma przyjemniejszej chwili dla fotografa ślubnego niż ta, gdy w trakcie wesela uda mu się dostrzec osobę zjawiskową, na widok której jego aparat krzyczy: "Fotografuj ją gamoniu! Na co czekasz? Potrzebujesz jakiegoś specjalnego zaproszenia?". "Jednego czego potrzebuję w tej chwili - mruczę pod nosem - to to, abyś trafił z autufokusem koleżko". I strzelam. Czysta przyjemność. Po prostu odpływasz człowieku.
Taką właśnie zjawiskową istotę, którą mój Canon pokochał od pierwszego zbliżenia (mam na myśli zoom oczywiście :) ) była Beata. Sami możecie ocenić efekty tej spontanicznej "sesji".
Przy okazji dziękuję Ci Beato, za zgodę na publiczną prezentację tych zdjęć. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się zorganizować profesjonalną sesję studyjną. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Ania i Marek
Zdjęcia ze ślubu Ani i Marka pokazuję przede wszystkim ze względu na miejsce, gdzie odbywała się uroczystość. Tym miejscem był kościół przy ul. Radzymińskiej w Białymstoku. Naprawdę jestem pod wrażeniem gry świateł i monumentalności tego obiektu. I żeby było jasne prezentowane zdjęcia oddają warunki jakie tam zastałem i nie są jakąś photoshopową udziwnianką.
A Wam, Aniu i Marku dziękuję za to krótkie, ale jakże fajne spotkanie. Cieszę się, że Was poznałem, i liczę na to, że jesteśmy już "starymi znajomymi" :) Samej szczęśliwości Moi Drodzy :)
Małgosia i Robert - 12.09.2009
Po raz pierwszy fotografowałem na dolnej sali kościoła Św. Kolbego. Oj, ubogo tam ze światełkiem...
Na sali oczywiście gorzka wódka i szalona zabawa:
Właściciel Amadeo nie odmówił sobie przyjemności przygotowania i pokrojenia ogromnej szynki.
Do tańca przygrywał DJ Grodzki wraz z pomocnikiem. Pomocnik to ten ze słuchawkami.
A generalnie, jak widać po minach gości było suuuuuper!
Do zobaczenia na plenerze, a może za jakiś czas na chrzcinach, hę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































