środa, 16 września 2009

Zjawiskowość


Nie ma przyjemniejszej chwili dla fotografa ślubnego niż ta, gdy w trakcie wesela uda mu się dostrzec osobę zjawiskową, na widok której jego aparat krzyczy: "Fotografuj ją gamoniu! Na co czekasz? Potrzebujesz jakiegoś specjalnego zaproszenia?". "Jednego czego potrzebuję w tej chwili - mruczę pod nosem - to to, abyś trafił z autufokusem koleżko". I strzelam. Czysta przyjemność. Po prostu odpływasz człowieku.
Taką właśnie zjawiskową istotę, którą mój Canon pokochał od pierwszego zbliżenia (mam na myśli zoom oczywiście :) ) była Beata. Sami możecie ocenić efekty tej spontanicznej "sesji".
Przy okazji dziękuję Ci Beato, za zgodę na publiczną prezentację tych zdjęć. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się zorganizować profesjonalną sesję studyjną. Pozdrawiam Cię serdecznie.




 

 

 

 

 

 

 

Ania i Marek

Zdjęcia ze ślubu Ani i Marka pokazuję przede wszystkim ze względu na miejsce, gdzie odbywała się uroczystość. Tym miejscem był kościół przy ul. Radzymińskiej w Białymstoku. Naprawdę jestem pod wrażeniem gry świateł i monumentalności tego obiektu. I żeby było jasne prezentowane zdjęcia oddają warunki jakie tam zastałem i nie są jakąś photoshopową udziwnianką.
A Wam, Aniu i Marku dziękuję za to krótkie, ale jakże fajne spotkanie. Cieszę się, że Was poznałem, i liczę na to, że jesteśmy już "starymi znajomymi" :) Samej szczęśliwości Moi Drodzy :)




 


 


 


 

Małgosia i Robert - 12.09.2009


Ach, z tymi Młodymi! Nie mogą doczekać się na zdjęcia więc piszą i dzwonią... :) Ale to w sumie nic dziwnego, gdyż sam lecę po weselu do domu, aby przejrzeć zrobione fotografie. Proszę więc, oto kilka wybranych ujęć ze ślubu i wesela Gosi i Roberta. A na resztę cierpliwie poczekajcie, bo przecież jeszcze w niedzielę czeka nas plener :).



Po raz pierwszy fotografowałem na dolnej sali kościoła Św. Kolbego. Oj, ubogo tam ze światełkiem...







 

 

Na sali oczywiście gorzka wódka i szalona zabawa:



 

 

 

 

 

Właściciel Amadeo nie odmówił sobie przyjemności przygotowania i pokrojenia ogromnej szynki.




Do tańca przygrywał DJ Grodzki wraz z pomocnikiem. Pomocnik to ten ze słuchawkami.




niestety pomocnik końca nie doczekał :)

 

A generalnie, jak widać po minach gości było suuuuuper!




Do zobaczenia na plenerze, a może za jakiś czas na chrzcinach, hę?

piątek, 11 września 2009

Edyta i Grzegorz - 16.05.2009


Ach, co to był za ślub!!! Wszystko zaczęło się od sesji narzeczeczeńskiej w parku przy WSAP-ie, czyli królestwie minister Kudryckiej :) Oto niektóre ujęcia z tego dnia:






 



 



Potem przyszła pora na Urząd Stanu Cywilnego i przysięgę małżeńską i wymianę obrączek,






nie mówiąc już o życzeniach "Cywilnego Księdza":





Następnie całe Towarzystwo  zajechało pod Dworek Legionisty. Co prawda nazwa obligowała , aby udać się tam konno, jednak większość wybrała konie mechaniczne o dużej mocy:







W trakcie uroczystości udało mi się namówić Młodych na spacer po okolicy. Myślę, że było warto:




 

 

 


Zaś już do końca zabawy nie zabrakło uciech wszelakich, a Państwo Młodzi byli przez cały czas noszeni na rękach, czego dowód poniżej:





 


Edyto i Grzegorzu, czułem się zaszczycony, będąc Waszym "nadwornym" fotografem.

Agnieszka i Wojtek - 02.05.2009

Wielki początek sezonu ślubnego. Tym razem zacząłem od ślubu cywilnego, co nie znaczy, że nie było okazji do fajnych ujęć w trakcie pleneru. Za miejsce do fotografowania obraliśmy sobie majątek Howieny. Niesamowite miejsce. Nie dość, że wszystko w sielskich klimatach, to jeszcze dodatkowej zwierzyny wszelkiej maści pod dostatkiem. Widać to zresztą na dołączonych zdjęciach. Konia z rzędem temu, kto zgadnie, co to za stwór towarzyszy Młodym na pierwszej fotce. Dla ułatwienia podam, że to nie żubr.






Zdjęcie poniżej darzę wielkim sentymentem. Może przez to, że odnajduję w nim pewną symbolikę małżeństwa.




Agnieszko i Wojtku - dziękuję. Było miło.

Ela i Andrzej - 07.02.2009

Przyznać trzeba, że Ela i Andrzej dość nietypowo wybrali sobie dzień ślubu. Raz, że luty, czyli środek zimy, dwa, że co to za zima była w tym roku! Na dowód zamieszczam zdjęcia z ich pleneru, który odbyliśmy przy Pałacyku w Choroszczy. Zgodzicie się chyba ze mną, że bardziej wygląda to na wczesny wrzesień, niż na początek lutego.





W tej z kolei fotografii pozwoliłem sobie na zabawę w Photoshopie, aby jeszcze bardziej podkreślić jesienny charakter tego lutowego dnia.




W pewnym momencie, szukając pomysłu na kolejne ujęcie, Ela zasugerowała, abyśmy  spróbowali "skopiować" słyną scenę z filmu "Titanic". Co prawda mostek w Choroszczy nijak za statek robić nie mógł, niemniej w archiwach fotograficznych Nowożeńców znajdzie się fotografia, która przy odrobinie dobrej woli będzie kojarzona z filmem Jamesa Camerona :).



Ilekroć przyjeżdżam do Pałacyku muszę zrobić jakieś ujęcie z Magicznym Drzewem. Tak je sobie w myślach nazwałem, i przyznacie, że to dość trafna nazwa.



Eli i Andrzejowi życzę samych szczęśliwych chwil i dziękuję za wspólnie spędzony czas.


Remanent czas zacząć!



No tak... Wreszcie się zmobilizowałem i postanowiłem zrobić mały remanent posezonowy. Jesień zbliża się wielkimi krokami, a więc i ludzie bardziej myślą o świętach, niż o zawieraniu małżeństw. Na dobrą sprawę - jeszcze tylko październik i sezon ślubny 2009 będzie można uznać za zakończony. Szkoda. Będzie brakowało mi tego cotygodniowego kontaktu z Młodymi. Wierzcie mi, że nie ma lepszego dopalacza od uczestniczenia i dokumentowania szczęścia innych. Każda sobota, pomimo tego, że jest to przecież moja praca, ładuje mi do pełna akumulatory na przyszły tydzień.
Mam nadzieję, że Fotosfera pozwoli przyszłym klientom na śledzenie mojej drogi fotografii ślubnej, a Parom u których miałem zaszczyt fotografować, umożliwi jeszcze raz powrót do wspomnień do tego, tak ważnego dla Nich Dnia.
Zapraszam do śledzenia mego bloga. Wdzięczny będę za wszelkie komentarze na temat zdjęć. i mojej osoby. Wszystkie uwagi przeanalizuję i wyciągnę zeń wnioski, tak aby moja oferta stała się jeszcze bardziej atrakcyjna i konkurencyjna.

pozdrawiam jesiennie
Andrzej "Petel" Petelski