Wielki początek sezonu ślubnego. Tym razem zacząłem od ślubu cywilnego, co nie znaczy, że nie było okazji do fajnych ujęć w trakcie pleneru. Za miejsce do fotografowania obraliśmy sobie majątek Howieny. Niesamowite miejsce. Nie dość, że wszystko w sielskich klimatach, to jeszcze dodatkowej zwierzyny wszelkiej maści pod dostatkiem. Widać to zresztą na dołączonych zdjęciach. Konia z rzędem temu, kto zgadnie, co to za stwór towarzyszy Młodym na pierwszej fotce. Dla ułatwienia podam, że to nie żubr.
Zdjęcie poniżej darzę wielkim sentymentem. Może przez to, że odnajduję w nim pewną symbolikę małżeństwa.
Agnieszko i Wojtku - dziękuję. Było miło.
Panie Andrzeju, my także jesteśmy bardzo zadowoleni ze zdjęć. Miło nam było pozować do obiektywu takiego profesjonalisty jak Pan.Perfekcja w kazdym calu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy, Agnieszka i Wojtek.